ZAWODY SKROJONE NA MIARĘ 2018-09-09 00:16

Czy to prawda, że małe jest piękne ale duży może więcej? Chyba nie zawsze. Przynajmniej jeśli chodzi o zawody crossfitowe w naszym kraju. Istnieje już kilka fajnych przykładów na to, że niekoniecznie potrzeba dużego miasta z jego wszystkimi wadami i zaletami, aby zorganizować coś ciekawego, czego nie trzeba się później wstydzić.

 

CrossFit w Polsce od samego jego początku był raczej domeną dużych miast. Warszawa, Poznań, Łódź, Wrocław czy Trójmiasto to były miejsca gdzie powstawały pierwsze boxy. To tam też pierwsi pasjonaci CrossFitu nad Wisłą próbowali swoich sił w organizacji zawodów. Takie próby czasami kończyły się jednorazowym eventem, a czasami trwało to trochę dłużej, jak na przykład w postaci poznańskiego Rodeo.

Jak się jednak okazało, duże miasta od samych boxów i ludzi którzy nimi zarządzają wymagają generalnie więcej. Więcej uwagi, więcej pracy, więcej poświęcenia. Wymagają go na tyle dużo, że nawet jeśli u ludzi z takich miast istnieje lub istniała ochota na organizację jakichś zawodów, to codzienne obowiązki im na to po prostu nie pozwalały. Oczywiście, nie oznacza to, że w mniejszych miejscowościach jest dużo łatwiej. Jednak jak mówią sami zainteresowani – bywa po prostu inaczej. A przez to też czasami mają oni możliwość poświęcenia się innym projektom takim jak zawody.

Na chwilę obecną gdy spojrzymy na mapę ciekawych crosfitowych eventów w Polsce, to śmiało możemy powiedzieć że w pojedynku „małe miasta vs. duże” mamy minimum „remis ze wskazaniem na małe”. Sztandarowymi przykładami tego trendu jest Medieval Games z Rynu i LOGinLAB z Krotoszyna, a oprócz tego jest jeszcze kilka innych. Do tego grona w tym roku postanowiła dołączyć też impreza z Wielunia pod Łodzią. Central Cross Combat to event zorganizowany przez Macieja Barańskiego z Kuźni Sylwetki w Wieluniu i jego ludzi. Człowieka, którego pewnie część osób może kojarzyć chociażby ze startów jako zawodnika w kilku polskich crossfitowych imprezach. W ten weekend zdawał on egzamin jako organizator. Czy zdał? Uprzedzając trochę fakty muszę przyznać, że moim zdaniem chyba tak

Pomimo tego wszystkiego, Maciek jako organizator postarał się na pewno o to, aby pierwsze zawody nie były przekombinowane. Wyrazem tego były na przykład 4 podstawowe kategorie zawodników w których rywalizowano cały dzień. Te kategorie to oczywiście Elite oraz Open pań i panów. Wśród kobiet Elite zgłosiła się praktycznie tylko garstka chętnych, przez co taka Patrycja Horodyńska czy Dobrosława Kucharzak przyjechały po niemal pewne nagrody. Pytaniem było tylko to jak duże łupy zgarną poszczególne zawodniczki Na szczęście w pozostałych kategoriach rywalizacja była już znacznie bardziej zacięta i ciężko było wytypować pewniaków do zajęcia miejsca choćby na pudle. Poza tym same treningi były tak skonstruowane, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Pierwszym z treningów, który miał trzy wyniki było najpierw 5 stacji składających się z ćwiczeń na kółkach gimnastycznych w zróżnicowanym poziomie trudności w zależności od kategorii, wall balle, skoki przez grubą skakankę, martwe ciągi z hantlami i Ski Erg. Łączna suma powtórzeń dawała pierwszy wynik. Po minucie i 40 sekundach przerwy zawodnicy zaczynali przez 4 minuty robić przysiady ze sztangą nad głową, a za każde opuszczenie sztangi wykonywali 4 karne burpees. To dawało wynik numer dwa. Trzecim zaś była suma dwóch poprzednich. Z takimi zadaniami najlepiej poradziły sobie panie Irmina Husarek, Dobrosława Kucharzak oraz u panów Aleksander Błoszyk i Bartek Karczewski.

Drugi z workoutów był moim zdaniem chyba jednym z najciekawszych z całego dnia rywalizacji. Bo to właśnie w nim pojawił się Axle Bar na którym wykonywało się push jerki, thrustery, power cleany i power sntache. A to wszystko było przeplecione chodzeniem z kettlem nad głową na drugą stronę areny oraz skakaniem double unders już na zwykłej skakance. Jednak to walka na sztandze była najbardziej efektowna i budziła u wszystkich najwięcej emocji. Co ciekawe, zwycięzcy tej konkurencji w każdej z kategorii zabierali owe sztangi ze sobą do domu. I w taki oto sposób nowe zabawki powędrowały do domu razem z Irminą Husarek, Patrycją Horodyńską, Aleksandrem Błoszykiem i Bartkiem Karczewskim.

TEKST i ZDJĘCIA dzięki uprzejmości  KAMILTIMOSZUK.PL - tam też znajdziecie pełną treść artykułu!

ⓒ 2018 by AMAROK NUTRITION LTD.
Wszystkie opisy, teksty, artykuły, zdjęcia, renderingi i grafiki znajdujące się na tej stronie i wszystkich jej podstronach są wyłączoną własnością AMAROK NUTRITION LTD. i jako takie chronione są prawem autorskim.